Lectio 1: Wejście Króla (J12,12-19)

Lectio 2: Miłość aż do końca (J13,1-15)

Lectio 3: Królestwo moje nie jest z tego świata (J18,33-40; 19,1-16a) (J12,12-19)

Lectio 4: Król intronizowany (J19,16b-30)

Lectio 5: Kościół nad jeziorem historii (J21,2-13)

Lectio 6: Wymagający dialog (J21,15-25)

AKTUALNOŚCI

Duch, który umacnia miłość (2017 - 2019)

Konferencja Bp Józefa Szamockiego wygłoszona na spotkaniu KKIŚ w Częstochowie 23.09.2017

Nie dajmy się okraść

Rozważania na podstawie Evangelii Gaudium Papieża Franciszka - o.Franciszek Chodakowski


    ŚDM w Krakowie w 2016 z dnia na dzień stają się odległym wspomnieniem. Dla jednych był to, być może, tylko festiwal młodych, dla innych - głębokie przeżycie religijne, ale też i szansa na nawiązanie nowych znajomości.
    Dla mnie, jednej z 19 tysięcy wolontariuszy, ŚDM były czasem napełniania się wiarą na nowo: wiarą w Boga i w ludzi, w ich bezinteresowność i naturalność.
    Codzienne wieczory uwielbienia, gwarne (wielojęzyczne) korowody młodych, wspaniałe wspólne stawanie przed Panem z okrzykami radości i głębokiej ciszy, z pełnym oddania wsłuchiwaniem się w JEGO GŁOS, dawane świadectwa, to było coś, czego nie da się opisać!
    Obowiązki wolontariusza - w moim przypadku: kwaterowanie pielgrzymów z Ameryki, Włoch i Malezji oraz opieka nad nimi, tak aby dotarli na miejsca uroczystości i nie byli głodni, nie przeszkadzały w spotkaniach z papieżem Franciszkiem. Wspaniała droga krzyżowa, w której mogłam uczestniczyć z Basią i bliskimi znajomymi, spotkania pod oknem przy Franciszkańskiej i w Tauron Arenie (specjalne spotkanie dla wolontariuszy) głęboko zapadły w pamięć. Miałam możliwość bycia w ciszy przy relikwiach św. Tereski z Lisieux i bł. Pier Giorgio Frassatiego.
    Bardzo się cieszę, że mogłam osobiście wziąć udział w tym wspaniałym czasie Nowego Powiewu Ducha, że było to w moim Krakowie i że mogliśmy gościć tylu, pełnych entuzjazmu, młodych ludzi.
     Teraz nie pozostało nam nic innego, jak tylko - za radą Papieża Franciszka - założyć górskie buty i nieść jego przesłanie w świat!


Rekolekcyjne refleksje z roku 2016

    Pragnę uwielbiać Boga całym moim życiem: w ciszy i na kolanach, w pracy i w drugim człowieku, w radosnych uniesieniach i trudach codziennego pielgrzymowania. Pan obdarzył mnie łaską, odpowiedział na moje pragnienie i cały czas prowadzi, chociaż gubię drogę i lubię stawiać na swoim, chociaż brakuje mi cierpliwości i z trudem akceptuję wszelkie niedoskonałości. Jak dziękować za niezasłużony dar, za ogrom Bożej miłości?
    Rekolekcje w 2016 roku przeżyłam, dotykając prawie namacalnie prawdy: Bóg jest we mnie zakochany i zna mnie do głębi. Ty utkałeś mnie w łonie mej matki (.) I dobrze znasz moją duszę, nie tajna Ci moja istota (Ps 139, 13b.14b-15). Były to rekolekcje duchowego uzdrowienia, uzdrowienia relacji z Panem Bogiem, z drugim człowiekiem i z samym sobą. Zaufanie do Boga otwiera na Bożą miłość, rodzi postawę dziękczynienia i uwielbienia, których owocem jest wdzięczność. Przebaczenie natomiast, będące i darem od Pana, i aktem woli, uzdalnia do tego, by żyć pełnią i prowadzi do całkowitego uzdrowienia.
    Bóg powołuje nas do świętości, każdego inaczej, według swojego zamysłu! Jedno już wiem: nie muszę być perfekcyjna, aby podobać się Panu. Chciałabym być taka, jaką utkał mnie Bóg i zawsze szukać u Niego opieki.
    Pan Bóg wie, co robi. Tylko będąc niedoskonałą i w potrzebie, mam szansę w pełni zaufać, zdać się na Pana i bezgranicznie zawierzyć. Zatem nie pozostaje mi nic innego, jak zatęsknić za niedoskonałością, zaakceptować własną ułomność i pozwolić Bogu działać (J.).


    Na początku tegorocznych rekolekcji w instytutowej wspólnocie stanęłam przed Bogiem z otwartością na wszystko co On dla mnie przygotował i dokonywanie z Bożą łaską zmian w życiu. Długo nie czekałam na odpowiedź. Już w pierwszej homilii usłyszałam o tęsknocie Boga do bliskiej relacji ze mną, bym przez życie szła drogą zaufania Mu w miłości.
    Głęboka modlitwa serca to jest odpowiedź na wiele problemów mojego bycia świecką pośród świata, a konsekrowaną Bogu. Zachęta ojca rekolekcjonisty, piękno nadmorskiej natury i powiew Ducha Świętego uzdolnił moje serce do modlitwy uwielbienia. Doświadczam w niej wolności wewnętrznej i mocy do pokonywania zła w moim życiu i otaczającej mnie rzeczywistości.
    Wiem to już teraz z doświadczenia, gdyż piszę tą refleksję po 4 miesiącach, że uwielbienie Boga w trudnych dla mnie osobach zmienia moje serce - uzdalnia mnie do przebaczenia i prowadzi do uzdrowienia mojego życia. To modlitwa uwielbienia przywraca mi równowagę wewnętrzną i stała się lekarstwem na wypalenie zawodowe. Na adoracji natomiast Jezus odkrywa prawdę o mnie, zabiera moje fałszywe przekonania oparte na opiniach innych o mnie. Jezus Chrystus - mój Pan i Król jest żywy i obecny w moim życiu. On pragnie mnie zdrowej i wolnej. Ostatnio już w adwentowym czasie zmagam się z pokonywaniem niezdrowego dla mojego organizmu nawyku i widzę zwycięstwa. Jest to możliwe tylko z Bogiem, który jest mi mocą. Tym bardziej serce wyrywa się do uwielbienia.
    Ten czas i ostatnie doświadczenia życiowe skłaniają mnie do myśli o życiu wiecznym w domu Ojca. Dziękuję dziś Bogu, że tak cierpliwie przygotowuje mnie do tego spotkania. Tego pragnę i wierze, że Oblubieniec mnie tam poprowadzi, a ja już tu na ziemi pragnę uczyć się śpiewać Mu nową pieśń - pieśń uwielbienia: Święty, święty Bóg Miłości...
P.S. To wszystko jest też dla Ciebie człowieku, który czytasz to świadectwo: Bóg umiłował Cię od wieków i tęskni... (T.)


    Jedna z serii tegorocznych rekolekcji była w Dębkach, miejscowości malowniczo położonej nad morzem z pięknymi zachodami słońca.
    Uświadomiły mi one, że w dawaniu świadectwa o Jezusie ważna jest moja więź ze wspólnotą. Wspólnota jest miejscem omawiania spraw Bożych, duchowego wzrastania, pogłębiania powołania. Potrzebuję otwarcia się na tchnienie Ducha Świętego, aby dawać świadectwo w swojej rodzinie, miejscu pracy, wszędzie tam, gdzie pośle mnie Jezus.
     Misja jaką powierzył mi Bóg przerasta moje siły, ale moc płynie z uwielbiania Boga w moim życiu. Bogu nie przeszkadzają moje słabości, aby On mógł działać we mnie Swoją Łaską. Uzdrowienie we mnie dokonuje się przez uwielbienie i przebaczenie. Przed ludźmi staję w autorytecie Jezusa Chrystusa, z Jezusem zawsze jestem w większości. W trudnych momentach trzeba przywoływać moc Boga przez uwielbienie Go i bezgraniczne zaufanie Jemu.
    Nigdy nie jest za późno, aby zacząć pomagać, szukać, wypatrywać, wejść w relację, przebaczyć. Mam z pasją kochać Jezusa. (D.)


Światowe Dni Młodzieży w Krakowie okiem Wolontariuszki

Dziękuję Bogu za doświadczenie spotkania z Nim podczas ŚDM w Krakowie...

    Jest 30.07. 2016 rok. Wsiadłam w ostatni pociąg, który jedzie do Krakowa na ostatnią Mszę Św. kończącą ŚDM. Cały czas myślałam, że ŚDM to nie dla mnie. Teraz czuję się jak robotnik z ostatniej godziny, któremu Jezus chce wypłacić tyle samo, co tym co pracowali od rana. W pociągu czytam rozważania pielgrzymkowe o uczynkach miłosierdzia co do duszy i do ciała. Zatrzymuję się przy dwóch : strapionych pocieszać, krzywdy cierpliwie znosić i urazy chętnie darować.
    Trzeba nieraz, aby strapiony, przerażony niepewną sytuacją człowiek wykrzyczał, to co w sobie nosi. I wtedy przychodzi ulga, odrodzenie, pokonanie kolejnej przeszkody. Siła pociech nie leży w słowach, ale w bliskości. Okazanie miłosierdzia jest uwalnianiem drugiego od zła, miłość to czynienie drugiemu dobra. Miłosierdzie ma wyraz w przebaczeniu.
    Dobrze pamiętam VI ŚDM w Częstochowie w 1991 roku ze Świętym Janem Pawłem II. Jadę, aby podziękować Bogu za 25 lat, za powołanie do ISM i swój wymarzony zawód psychologa. Decyzję podjęłam spontanicznie, w ciągu dwóch godzin. Realizacja wymaga całkowitego zaufania Bogu, nic nie mam przygotowanego w Krakowie, a w poniedziałek rano muszę być w pracy. W swoim sercu słyszę Głos Jezusa, który zaprasza mnie w podróż. Kraków podczas ŚDM to Ziemia Święta, to Ziemia Bożego Miłosierdzia. Trzeba wyjść poza swoje schematy, zostawić swój komfort, poczucie bezpieczeństwa, otworzyć się na nowe doświadczenie, bardzo chcę spotkać Jezusa Miłosiernego w Krakowie.
    Podczas drogi Jezus daje mi spotkać dwóch towarzyszy drogi, jakby dwóch Aniołów Stróżów: 19 letnią Martę i Konrada. Podczas drogi poznaję ich historie, jestem ubogacona ich świadectwem wiary. Wszyscy troje, nie znając się wcześniej, w różnych miejscach Polski, podjęliśmy decyzję, aby jechać do Krakowa i nasze drogi spotkały się. W nocy doszliśmy na Campus Misericordie, bardzo zmęczeni, ale też bardzo szczęśliwi. Oczekiwana msza św. z Ojcem Świętym Franciszkiem i słowa z homilii o Zacheuszu, który wszedł na sykomorę, aby zobaczyć Jezusa. Trochę czuję się jak ten Zacheusz z Ewangelii, musiałam pokonać swoje ograniczenia, aby spotkać się z Ojcem Świętym, przede wszystkim całkowicie zaufać Bogu. To co wydawało się dla mnie niemożliwe stało się możliwe. Tutaj doświadczyłam entuzjazmu, że jestem w Kościele, radości ze swojego powołania. Dziękuję Bogu za doświadczenie spotkania z Nim podczas ŚDM w Krakowie na Ziemi Bożego Miłosierdzia.

(D.)






Modlitwa o beatyfikację Sługi Bożej Armidy Barelli

    Boże, źródło wszelkiej świętości, Ty powołałeś do życia w Kościele służebnicę Bożą Armidę Barelli; prosimy Cię, uzdolnij nas do naśladowania jej głębokiego zawierzenia i heroicznego zaangażowania w świat.
    Udziel nam, przez jej wstawiennictwo, łaski, o którą Ciebie prosimy tak, aby Twoja wierna służebnica rychło została przez Kościół zaliczona do przykładnych świadków i odbierała cześć w Ludzie Bożym. Amen.








    Willa San Francesco w Marzio to dom, w którym mieszkała Armida Barelli od roku 1919 aż do swojej śmierci. Budynek odrestaurowano i oficjalnie otwarto 19 września 2015 roku.

    Obecnie willę oddano do dyspozycji parafialnych wspólnot, stowarzyszeń, ruchów, małych grup pielgrzymkowych i tych wszystkich, którzy zapragnęliby zapoznać się z życiem i charyzmatem Armidy Barelli, którzy chcieliby - w okresie od kwietnia do października - przyjechać na jeden dzień refleksji, modlitwy, pustyni.
    Latem willa będzie otwarta, aby umożliwić wczasowiczom i pielgrzymom zwiedzanie domu oraz modlitwę w pokoju, gdzie pracowała i zmarła Armida Barelli.





Rekolekcyjne refleksje z roku 2015

  Na rekolekcjach zrozumiałam, jak ważny jest duch modlitwy podczas odmawiania Ojcze nasz... i jak ważna jest w tej modlitwie relacja z Panem Bogiem oraz to, że słowa te można rozważać w kontekście ewangelicznej rady ubóstwa.

Interpretacja poszczególnych wezwań:
Ojcze nasz
- mieć w sobie (jak dziecko) ducha rozkochanego Jezusa
- jako bracia i siostry Jezusa mamy prawo mówić: Ojcze
- relacji tej nie można zrozumieć bez kontekstu miłości; to słowo: Ojcze, Tatusiu jest bardzo czułe
- coś w nas jęczy i wzdycha, bo często przed Bogiem Ojcem nie chcemy być ubogimi.
Święć się imię Twoje
- być gotowym oddać życie dla chwały Ojca
- niech Jego imię będzie uwielbione
- do końca być dla Niego (dla Ojca) oznacza, że wszystko należy Mu oddać (tak jak uczynił to Jego Syn).
Niech przyjdzie Twoje Królestwo
-nowa rzeczywistość, to królestwo codzienne już teraz ma się urzeczywistniać jako uczta, wspólne siedzenie z Ojcem przy stole (Iz 25,6-9)
- Bóg będzie nam usługiwał.
Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj
- ubóstwo to proszenie o chleb powszedni na dzisiaj, bo jutro jeszcze nie należy do Ciebie
- Pan Jezus nasycił lud 5 chlebami (PIĘCIOKSIĄG oznacza NARÓD IZRAELSKI) lub 7 chlebami (7 grzechów głównych - narodów pogańskich, z którymi mieli walczyć Izraelici): pierwsze rozmnożenie chleba z 5 chlebów, drugie rozmnożenia chleba z 7 chlebów.
Odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy naszym winowajcom
- przypowieść o nielitościwym dłużniku Mt 18,23-35
- jestem winny 10 tysięcy talentów (1 talent to ok. 6 mln zł czyli 15 lat pracy), a nie potrafię odpuścić 100 denarów (30 godz. pracy); otrzymujemy rozgrzeszenie za wszystko, a nie potrafimy przebaczyć małej sprawy; pojednanie zakłada wysiłek, pewien trud, ma być przejawem myśli ewangelicznej, niekoniecznie sprawiedliwości
- należy w duchu ubóstwa siebie dawać w ofierze
- miłość zakłada trud , cierpliwość
- jeśli nie wybaczymy to będziemy w więzieniu, wydani katom.
Nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode złego
- Bóg nas nigdy nie kusi (Mdr 15,11-15); Panie rozkaż nam nie wchodzić w pokusę, zabroń nam, nie pozwól byśmy byli kuszeni
- uwolnij się z winy kiedy jesteś jeszcze w drodze, gdy jeszcze żyjesz, gdy nie musisz stawić się na SĄD BOŻY
- sami nie jesteśmy zdolni wyrwać się z sieci zła, potrzebujemy pojednania i przebaczenia
- zawsze i wszędzie mamy nawracać się, przyznawać się do zła, aby kiedyś szatan nie był naszym oskarżycielem.

(B.)


  Materiały rekolekcyjne na rok 2015 zostały przygotowane w oparciu o wybrane fragmenty Ewangelii wg św. Jana. Prowadzący rekolekcje w każdym z proponowanych lectio wskazywał słowa znaki, co ubogacało i pogłębiało przygotowane rozważania.
Czytając i medytując teksty św. Jana mogłam lepiej poznać autora, przyjrzeć się jego wzrastaniu w wierze, gdy towarzyszył Jezusowi i brał udział w wielu wydarzeniach. On pierwszy rozpoznaje Jezusa po zmartwychwstaniu podczas udanego połowu:(To jest Pan). Jan całkowicie przylgnął do Jezusa, nie ucieka od krzyża i zawsze rozpoznaje w Jezusie Boga. Podobne jak Maryja Jan pamiętał i rozważał (kontemplował) wszystko w sercu, rozpoznawał znaki działania Jezusa w historii (Apokalipsa). Umiłowany uczeń Jezusa uświadomił mi potrzebę patrzenia na rzeczywistość w taki sposób, by każdego dnia dostrzegać działanie Boga w historii, a także w moim własnym życiu. Po to, aby stawać się znakiem miłości Jezusa.

Złote myśli, które będą mi szczególnie towarzyszyły po tych rekolekcjach:
*Bóg zawsze mnie kocha. Jego miłość jest wierna
*Szatan czyni zło, ale Bóg wyprowadza z tego dobro, bo zło nie jest większe od miłości Boga.
*Miłosierdzie to wyciąganie dobra z nawarstwień zła.
*Jezus wszystko w nas obnaża, wszystko w Nim jest widoczne jak w lustrze.
*Wiara jest aktem, który ciągle trzeba ponawiać.
*Gdy istnieje relacja z Bogiem to wszystko staje się sakramentem miłości.

(E.)

Stopka serwisu